Poseł Centrum chciałaby przeliczenia głosów. "Hołownia wyszedł przed szereg"

Dodano:
Izabela Bodnar Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Poseł Izabela Bodnar z Centrum ma wątpliwości co do tego, kto wygrał ostatnie wybory prezydenckie.

Izabela Bodnar, która w wyborach parlamentarnych w 2023 roku weszła do Sejmu z list Polski 2050, zdobyła mandat w okręgu wrocławskim. W lipcu 2025 roku odeszła z partii i klubu, a w lutym tego roku dołączyła do Centrum. Bodnar była gościem na kanale Tomasza Wiejskiego. W pewnym momencie padło pytanie o ponowne przeliczenie głosów w drugiej turze wyborów prezydenckich.

– Trudne pytanie, ale proszę się nie zastanawiać i powiedzieć szczerze. Czy myśli pani, że głosy z wyborów prezydenckich przeliczone? Tak czy nie? – zapytał prowadzący.

Parlamentarzystka przytaknęła. – Tak uważam, powinny zostać. I byłam tym bardzo rozczarowana, że nie zostały. Zresztą, jednym z powodów mojego wyjścia z partii Polska 2050, po nocnym spotkaniu Szymona Hołowni z Adamem Bielanem, kolejnym bardzo dużym jego błędem było, że wyszedł przed szereg, wtedy tak uważałam i nadal uważam. Za szybko zadeklarował zaprzysiężenie Karola Nawrockiego – stwierdziła.

Hołownia stwierdził, że naciskano na niego ws. zaprzysiężenia

Pod koniec lipca Szymon Hołownia na antenie Polsatu News komentował sytuację z zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na prezydenta. Ceremonia miała odbyć się 6 sierpnia. Zgodnie z procedurą marszałek Sejmu zwołał w tym celu Zgromadzenie Narodowe, czyli posiedzenie posłów i senatorów obradujących jako jeden organ konstytucyjny.

W pewnym momencie prowadzący zapytał o rozmaite sugestie, które padały w jego kierunku po zwycięstwie Karola Nawrockiego.

– Wielokrotnie proponowano mi, czy sugerowano mi, rozpytywano mnie czy jestem gotowy przeprowadzić zamach stanu, bo do tego się to sprowadza (...) Zamachu stanu ze mną się nie zrobi. (…) Ja to nazywam zamachem stanu. To prawdopodobnie nie wypełnia kryteriów prawnych zamachu stanu, ale ja mówię o zamachu stanu, mając na myśli sytuację, w której prezydent został wybrany, a ja mówię: no nie podoba mi się ten prezydent, to może ja go nie zaprzysięgnę, pobędę sobie prezydentem, bo przecież takie były sugestie – powiedział Hołownia. Potem polityk wyjaśniał, że sformułowania "zamach stanu" użył nie w znaczeniu prawnym, tylko w znaczeniu politycznej diagnozy.

Źródło: X / YT/Tomasz Wiejski
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...